Holofrenia

Witaj na stronie i blogu o uzdrowieniu ze schizofrenii. Jak to więc jest z tym uzdrowieniem ze schizofrenii? Czy to w ogóle możliwe? Już wyjaśniam. Zacznę od opowiedzenia kilku słów o swojej historii, a potem powiem po co jest ten blog. Miłej lektury.

Piszę tu pod pseudonimem Thomas. Zachorowałem na schizofrenię w roku 2004 (miałem wtedy 22 lata). Pierwsze cztery lata choroby były ciemne i senne. Prawie nic z nich nie pamiętam. Wiem, że większą część czasu spałem po tabletkach. Jakoś skończyłem jeszcze w tym czasie studia. Od roku 2008 pojawił się promyk nadziei. Zacząłem poszukiwać i chodzić do różnych uzdrowicieli, warsztaty rozwoju duchowego, przeczytałem dziesiątki książek. Prawie wszystkie dotyczyły duchowości i uzdrawiania niekonwencjonalnego. Częściowo mogło to być powodowane psychozą, jednak prawda jest taka, że medycyna konwencjonalna postawiła na mnie krzyżyk (z wzajemnością).

Przeczytałem wszystko co było do przeczytania, zbudowałem sobie światopogląd i swoją wizję świata, widziałem i rozmawiałem z uzdrowionymi z raka. Wciąż jednak brałem tabletki przeciwpsychotyczne, a konkretnie 300 mg Solianu i 25 mg Ketrelu. Uznałem, że czas najwyższy przestać już czytać, chodzić na warsztaty i myśleć. Czas zacząć zdrowieć. Tak więc 5. lutego 2013 zacząłem prowadzić tego bloga. Postanowiłem na bieżąco projektować i wykonywać własny plan powrotu do zdrowia. Miał składać się z prostych rzeczy, które stopniowo przywrócą mi czucie wszystkich emocji, pełen kontakt z rzeczywistością i zdrowie. Nie tylko chcę wyzdrowieć ze schizofrenii, ale także zmienić siebie i swoje życie w taki sposób, bym nigdy nie potrzebował już żadnej choroby.

Planowałem dokonać tego w 444 dni. Dlaczego właśnie 444 dni? Dobrze brzmi, jest to dość długo by odnieść skutek i dość krótko by było wyzywające. Jest też głębsza przesłanka. Planowałem robić to w cyklach po 21 dni. Neurobiologia potwierdza, że stworzenie nowych powiązań w mózgu wymaga 21 dni. Tak więc po powtarzaniu pewnej czynności czy myśli przez 21 dni, mózg zmienia się fizjologicznie i dana czynność czy myśl zostaje w niego trwale wpisana. Tak więc 21 cykli po 21 dni daje jeden prawdziwie długi 441 dniowy cykl. W zaokrągleniu dla lepszego wyglądu daje to 444 dni. A więc 444 dni minęło 25. kwietnia 2014.

Na początku roku 2016 wciąż jeszcze brałem tabletki, na szczęście zdecydowanie mniej. Dawka wynosiła między 50 a 100 mg Solianu na dobę (zależnie od okresu). Zaakceptowałem swoje szaleństwo. Pozwalam, by życie toczyło się dalej. Wiem jednak, że mam bezpośredni wpływ na swoje uwarunkowania rodzinne i genetyczne. Ufam, że stopniowo sytuacja będzie się rozwijać w zgodzie z Boskim Planem Zbawienia. Moja choroba dopełni się i zniknie. Powoli wkraczam w nowy etap swojego życia.

W momencie dopisywania tego paragrafu jest koniec stycznia 2017 roku, a więc około 4 lat od rozpoczęcia pisania bloga. Wciąż biorę tabletki, a jakiś czas temu miałem jeszcze psychozę. Nic nie jest tak jak planowałem. Pora zacząć mniej planować a więcej się uśmiechać 😉 Świat jest dobry.

Posty są w kategoriach
  • Informacje – informacje o zdrowiu psychicznym, objawach chorób, metodach leczenia i uzdrawiania.
  • Uświadamiacz – myśli, refleksje i uwagi zwracające uwagę na sprawy, których moim zdaniem warto być świadomym.
  • Uzdrowienie – moje uzdrowienie ze schizofrenii w 444 dni.

Jeśli masz ochotę, możesz robić zaproponowane przeze mnie ćwiczenia równolegle ze mną oraz zastanowić się nad podobnymi kwestiami. Prawdopodobnie ćwiczenia te będą szczególnie pomocne dla osób ze schizofrenią lub schizoidalnym charakterem (typ charakteru osoby zdrowej psychicznie, mającej jednak pewien wspólny mianownik ze schizofrenią). Mogą się jednak przydać każdemu. Pamiętaj jednak, że nie jestem lekarzem, a inżynierem który postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Tak więc wykonujesz wszystko o czym piszę na własną odpowiedzialność. Nawet jeśli większość rzeczy będzie dla Ciebie dobra, to możesz spotkać się też z takimi, które będą niekorzystne na dany moment. Miej więc rozwagę.

Jeszcze jedno, być może jest to oczywiste, ale chcę to jasno zaznaczyć. Cokolwiek piszę na tej stronie, piszę o sobie. Nawet jeśli ktoś Ci bliski lub Ty masz bardzo podobne objawy, to ich przyczyny i przebieg mogą być zupełnie inne w Twoim wypadku. Cokolwiek tu piszę jest moją prawdą i moimi przemyśleniami. Potraktuj to jako zaproszenie do zastanowienia się nad sobą, a nie jak gotową diagnozę i prawdy objawione. Wiem, że jeśli jesteś psychotyczny może to nie być oczywiste, dlatego chcę zwrócić na to szczególną uwagę. Ten blog jest o mnie. Jeśli jest tu coś, co odnosi się również do Ciebie, to bardzo się cieszę. Jednak ani ja (ani nikt inny prócz Ciebie) nie może tego wiedzieć na pewno.